RSS
poniedziałek, 05 grudnia 2016

Mąż wrócił do czynnego uprawiania sportu - dwa razy w tygodniu chodzi na pobliską halę, żeby pograć w siatkówkę. Kiedyś grał, szybko sobie przypomniał i świetnie czuje się w tym sporcie. Cieszę się, że się ruszył z domu, bo widzę, że dzięki temu odżywa. A ja mam dwa wieczory w tygodniu na babskie głupoty ;-)

Jutro jedziemy na pogrzeb wujka... Odwozimy Lenusię do przedszkola i od razu ruszamy. Będziemy na pogrzebie, może wstąpimy na stypę i z powrotem do stolicy. To będzie baaaardzo długi dzień, ale najważniejsze, żeby bezpiecznie i szczęśliwie wrócić do domu. 

Coraz częściej myślę nad zmianą wirtualnego miejsca. W ostatnim czasie cofnęłam się wstecz - czytałam mnóstwo swoich starych wpisów i tak sobie myślę, że dużo się u mnie zmieniło. I ja się zmieniłam. Patrzę na świat innymi kategoriami, przez pryzmat innych doświadczeń - a nazwa szalonazona do mojego trybu życia ma się nijak... Druga sprawa jest taka, że blox.pl daje dużo ograniczeń i mało możliwości... Pożyjemy, zobaczymy... na razie tylko rozglądam się za nowym miejscem. 

A tymczasem zgarniam córkę do spania i wskakuję na stepper. Przede mną 30 min szału! ;-) 

niedziela, 04 grudnia 2016

Dziś zmarł wujek Marek... Od dłuższego czasu chorował na nowotwór płuc.. miał 50 lat... Jeszcze 15 października widzieliśmy się na ślubie i weselu mojej kuzynki Pauliny... A dziś już go nie ma... Tak  naprawdę jeszcze ta informacja do mnie nie dochodzi... Najprawdopodobniej we wtorek będzie pogrzeb... Czeka nas smutna wycieczka do domu... 

18:30, szalona.zona
Link Dodaj komentarz »

Mamy dziś 3 grudnia (a w zasadzie to 4), a ja już mogę się pochwalić kupionymi prezentami dla całej rodziny! Wszystkie leżą w gabinecie poutykane w wolnych miejscach niewidocznych dla oczek i nieuchwytnych dla małych rączek Malucha. 

Z tego względu, że Lenka już blisko rok temu zakochała się w lalce Rubens Barn - kolekcjonujemy dla niej wszystkie gadżety. Córunia ma już mnóstwo ubranek dla swojej ulubienicy, pieluszki, wózek (gondolę i spacerówkę), teraz przyszedł czas na kołyskę. Lenuszek już od dłuższego czasu wspominał o łóżeczku dla Zosi (tak ma na imię ów lala), bo do żadnego innego, które obecnie posiadamy się nie mieści. No i cóż... Tatuś nie miał wyboru - pojechał dziś do zabawkowego raju (ToysRUs) i przywiózł piękne, drewniane łóżeczko dla Zosi. Pozostaje nam wywieźć posiadane dotychczas lalkowe łóżeczka do Rodziców i Teściów, a złożyć nową kołyskę, która zapewne stanie tuż przy łóżeczku naszego pacholęcia. 

Wczoraj dostaliśmy paczkę od chrzestnego Lenusi - mikołajkowy prezent, w którym znalazła się lalka Masza, Niedźwiedź i bajki o tej dwójce. Mimo, że etap szału na tą bajkę mamy już dawno za sobą to myślę, że córunia ucieszy się z prezentu - choćby ze względów sentymentalnych ;-)

Wróciliśmy z Mężem do regularnego oglądania filmów i seriali. Po tym jak skończyliśmy 4 sezony House of Cards, nadrobiliśmy wszystkie pozycje kinowe i starsze filmy również, na które mieliśmy ochotę, ale jakoś nas ominęły. 

W pogodzie czuć zimę. Warszawa jest pokryta grubą warstwą śniegu od 3 dni. Zbudowaliśmy już pierwszego bałwana, chodzimy na zimowe spacery, a jeśli pogoda utrzyma się do jutra, a raczej utrzyma, bo za oknem mocno prószy śnieg - pójdziemy na sanki :-)

 

czwartek, 01 grudnia 2016

Stepper - moim nowym przyjacielem! Ćwiczę codziennie od poniedziałku do piątku po 30-40 min (w weekend odpoczywam). I muszę powiedzieć, że sprzęt jest naprawdę rewelacyjny. Mogę przez cały czas oglądać sobie tv relaksując się zarazem, czas leci przy tym nie wiadomo kiedy, bluzka i spodenki stają się nie wiadomo kiedy mokre, a 2000 kroków nie wiadomo, kiedy przebyte! Jednym słowem - chyba odnalazłam sprzęt idealny dla mnie :-) Ale nie mówię hop! Zobaczymy, co stanie się z naszą zażyłą relacją za miesiąc ;-)

21:02, szalona.zona
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 listopada 2016

Dziś zrobiłam sobie prezent mikołajkowy od Męża ;-) Zamówiłam stepper skrętny, na którym mam zamiar intensywnie ćwiczyć, aż do wiosny. Z tego względu, że o stepperach wiem już chyba wszystko, wybrałam model najlepiej spełniający oczekiwane przeze mnie efekty ćwiczeń. Teraz pozostaje trzymać się swojego planu i dzielnie ćwiczyć!

Po operacji straciłam 7 kg. I muszę powiedzieć, że jestem w swojej idealnej, od dawna wymarzonej wadze. Od kilku tygodni jem regularnie, 5 zdrowych posiłków dziennie - a waga wciąż minimalnie się obniża. Myślę, że jak dojdą do tego regularne ćwiczenia (których w rzeczywistości naprawdę NIE ZNOSZĘ!!!) to efekt nie tylko utrzyma się, ale również  spotęguje. Moje małe marzenie :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
O autorze
Tagi