Blog > Komentarze do wpisu

4 MIESIĄCE

4 miesiące nieobecności na blogu to chyba mój rekord. Ale czuję się w pełni usprawiedliwiona, bo u nas wciąż dużo się dzieje... Praca, przedszkole córuni, przedszkolne choroby, moje studia podyplomowe, doktorat męża, nowe perspektywy, pierwsze rozłąki - to wszystko stało się naszą codziennością. 

Pierwszy i najważniejszy temat - CÓRKA. I nie będę tu pisać, jak mądrą, wspaniałą, piękną i dobrą dziewczynką jest (choć tak jest!), ale o tym, że w życiu tej istotki doszło do ogromnych zmian i wielkich przełomów, które sprawiły całej naszej rodzinie wiele radości. Zacznę od tego, że pokochała przedszkole :-) Uwielbia swoją ciocię Martynkę, wujka Adriana i koleżanki. Przyjście do placówki, nawet po dłuższej nieobecności, nie stanowi już dla niej większego problemu. Po drugie - po raz pierwszy Lalinka wyjechała sama z tatusiem do dziadków :-) I muszę powiedzieć, że tęskniłam ogromnie, a dom bez tych dwóch łobuzów był okropnie pusty, ale odpoczęłam również. Miałam kilka dni tylko dla siebie... Pierwszy taki czas od 3 lat :-) W wyniku dwóch chorób córuni z ostatnich miesięcy (dwa razy zapalenie oskrzeli pod rząd) postanowiliśmy, że jeszcze wyślemy Pociechę do babci do Buska. I tak też zrobiliśmy. Pyzaczek został z dziadkami całe 10 dni. Było troszkę pytań w stylu: kiedy wrócą rodzice, gdzie jest mama etc. ale zero płaczów, narzekań i lamentów. Za to powitanie po tak długim czasie - niepowtarzalne :-) Ten czas wykorzystaliśmy z Mężem bardzo intensywnie na odpoczynek, relaks i czas we dwoje. Chodziliśmy do restauracji, byliśmy w teatrze (Mamma Mia w teatrze Roma - boskie!!!), obejrzeliśmy pierwszy sezon House of Cards, spacerowaliśmy, zarywaliśmy noce, spotykaliśmy się ze znajomymi i przez chwilę żyliśmy tak, jak to było na samym początku - fajne doświadczenie ;-)

Święta Wielkanocne w tym roku spędziliśmy u moich rodziców - i tam również obchodziliśmy przedwcześnie urodzinki córuni. I jak zwykle było pięknie :-) Choć cała Rodzina żyje już przygotowaniami do ślubu Wojtka i Moniki to te dni skupione były tylko na naszej Księżniczce, która doszczętnie zawładnęła sercami domowników.

W kwestii pracy to muszę przyznać, że jestem zadowolona - fajni ludzie, blisko domu, bardzo dobra kasa ;-) Czego można chcieć więcej? Jednak przede mną otwierają się nowe perspektywy... I mam nadzieję, że już w tym miesiącu wszystko się wyjaśni i przyjdzie czas na zmiany - na jeszcze lepsze :-)

środa, 30 marca 2016, szalona.zona

Polecane wpisy