Blog > Komentarze do wpisu

7 MIESIĘCY CÓRCI

W niedzielę córcia skończyła 7 miesięcy i muszę przyznać, że jest już naprawdę dużą dziewczynką! Cieszy mnie każdy dzień z tą małą, możliwość spędzania z nią każdej chwili, patrzenia na to, jak pięknie dorasta - cudowne uczucia. 

W poniedziałek uderzyłam jak szalona do urzędów, które miałam na swym planie dnia. I muszę przyznać, że poniedziałkowy poranek jest chyba najlepszym momentem na urzędowe sprawy. Załatwiłam PRAWIE wszystko. Powierzchnia garażowa zarejestrowana zarówno w urzędzie dzielnicy, jak i w aktach podatków użytkowania wieczystego, mój dowód osobisty odebrany, wniosek o prawo jazdy złożony... ale paszport jest w czarnej d***e. Dlaczego? Chyba nie spodobałam się Pani w okienku, bo gdy zobaczyła moje zdjęcie od razu przyłożyła je do przezroczystego szablonu, na którym narysowane były czarne linie i stwierdziła, że moje zdjęcie absolutnie się nie nadaje. Gdy zapytałam dlaczego, ta szybko odpowiedziała: że jeśli odrobinę przesunie zdjęcie w górę to moje oczy wchodzą na jakieś tam linie. Zapytałam w takim razie, czy musi to zdjęcie przesuwać i od tego pytania zaczęła się jadka... z jej strony oczywiście. Można powiedzieć, że napadła mnie słownie, furiatka jedna... a ja jak to ja - wycofałam się z dyskusji. Dokumentów paszportowych nie złożyłam i kolejne podejście zrobię dopiero w przyszłym roku (ze zdjęciem, które mam!).

Wczoraj byłyśmy z Lenusią u Igi i Frania :) Franuś jutro kończy miesiąc i rośnie jak na drożdżach, choć nigdy do małych dzieci nie należał (gdy się urodził ważył 4100 i mierzył 59 cm). A z córcią gdziekolwiek pojechać to czysta przyjemność. Mimo że w jedną stronę jechałyśmy prawie godzinę córeńka grzecznie siedziała w swoim foteliku i bawiła się zabawkami :) aż miło! :) U Igi bardzo fajnie :) Wprawdzie nie pogadałyśmy zbyt dużo, bo czas nam upływał na zabawianiu naszych pociech, ale naprawdę cieszę się, że byłam :) A i ona była zadowolona, bo ostatni miesiąc, jak sama powiedziała, był dla niej dość samotny.

W poniedziałek miałam iść do fryzjera na dalsze rozjaśnianie włosów. Ale niestety Magda się rozchorowała więc moje zmienianie image będzie musiało poczekać do następnego tygodnia ;) I już nie mogę doczekać się końcowego efektu! Może jeszcze przed świętami uda się go osiągnąć! :)

Pogoda się zdecydowanie popsuła... Warszawa od wczoraj jakaś taka szara, zimna i wilgotna się zrobiła... Czyżby to koniec pięknej, złotej, polskiej jesieni? Podobno tak, ale oby nie... ;)

Teraz czekam na Męża... Bo tęsknie dziś za nim wyjątkowo... A i aura sprzyja przytulankom pod kocem z kubkiem gorącej herbaty w ręku :)

czwartek, 21 listopada 2013, szalona.zona

Polecane wpisy

Komentarze
2013/11/24 22:54:55
Wielki buziak dla Lenki z okazji skończonych 7 m-cy! Mojej jutro 9 strzeli :) I u nas tak szaro się zrobiło, ale co tam, może niedługo śnieg się pojawi :D
Ten wpis mnie zmobilizował by w końcu złożyć wniosek o wydanie nowego prawa jazdy, w najbliższym czasie muszę się tym zająć.